Co to jest i po co ludzie to biorą
Nazwa suplementu obiecuje więcej, niż badania pokazały. Dziki pochrzyn, czyli Dioscorea villosa, zawiera diosgeninę. Według przeglądu bezpieczeństwa z 2004 roku preparaty z tej rośliny wykorzystuje się w przemyśle farmaceutycznym do produkcji steroidów, a autorzy badania z kremem przypominają, że diosgeninie przypisywano wpływ na wytwarzanie hormonów w organizmie. W sklepach znajdziesz kremy z pochrzynem, kapsułki i mieszanki dla sportowców.
Badań na ludziach jest bardzo mało. Znaleźliśmy trzy próby z losowym przydziałem, każdą o innym zastosowaniu, i żadnego przeglądu systematycznego, czyli zestawienia wszystkich badań na temat.
Co pokazują badania
Jedyna próba na hormonach dotyczyła kremu, nie kapsułek. Badanie z 2001 roku objęło 23 kobiety po menopauzie z uciążliwymi objawami, które przez 3 miesiące używały kremu z pochrzynem albo placebo, w odwrotnej kolejności w drugiej części badania. Nie zmienił się estradiol, progesteron we krwi i ślinie, FSH ani cholesterol. Uderzenia gorąca zmniejszyły się podobnie po kremie i po placebo. Autorzy piszą, że krótkotrwałe stosowanie kremu nie dawało skutków ubocznych, ale też wydaje się mieć niewielki wpływ na objawy. Wynik dotyczy kremu u kobiet, więc o mężczyznach i kapsułkach nic nie mówi.
Drugie badanie, z 2025 roku, dotyczyło suplementu dla sportowców z diosgeniną i ekdysteronem (roślinnym związkiem steroidowym). Dwudziestu ośmiu mężczyzn trenowało siłowo trzy razy w tygodniu przez 12 tygodni, a 24 ukończyło badanie. Siła i masa mięśniowa rosły w obu grupach tak samo. Analiza kapsułek wykazała, że było w nich mniej niż 1 procent deklarowanego ekdysteronu i 10,4 procent diosgeniny. Czyli pytanie, czy te substancje działają, pozostało bez odpowiedzi, a dowiedzieliśmy się czegoś o rzetelności etykiet.
Jedyny pozytywny sygnał pochodzi z próby japońskiej. Dwadzieścia osiem zdrowych osób w wieku od 20 do 81 lat przez 12 tygodni przyjmowało ekstrakt bogaty w diosgeninę i placebo, w układzie naprzemiennym. Łączny wynik w teście funkcji poznawczych był wyższy po ekstrakcie, a najwyraźniej poprawiła się płynność słowna. Autorzy nie odnotowali działań niepożądanych. To pojedyncza próba na 28 osobach, więc zostaje na poziomie sygnału do sprawdzenia.
Dawki, które badano
Streszczenia nie podają dawek w miligramach. Wiadomo tylko, że krem stosowano przez 3 miesiące, ekstrakt w kapsułkach z oliwą przez 12 tygodni, a suplement dla sportowców trzy razy dziennie, jak na etykiecie. To opis badań, nie zalecenie. Górnej granicy bezpieczeństwa dla ludzi nie znaleźliśmy w żadnym otwartym źródle. Przegląd z 2004 roku opisuje testy ekstraktu do kosmetyków, głównie na zwierzętach i skórze, więc nie mówi nic o kapsułkach.
Kto powinien uważać
Dane o bezpieczeństwie doustnych preparatów są skąpe. Badania na ludziach trwały około 3 miesięcy, a w streszczeniach nie ma poważnych skutków ubocznych. Największy problem to zawartość. Skoro w badanym suplemencie brakowało większości deklarowanych substancji, nie masz pewności, co przyjmujesz. Jeśli uprawiasz sport podlegający kontroli antydopingowej, sprawdź listę zakazanych substancji WADA, bo my jej nie otwieraliśmy. Przy chorobach zależnych od hormonów, w ciąży i podczas karmienia nie ma danych, więc zapytaj lekarza.
Co z tego wynika
Jako sposób na hormony dziki pochrzyn nie ma w badaniach żadnego oparcia, a próba z kremem nie pokazała zmian w hormonach ani w objawach. Kapsułki dla sportowców też nie dały efektu i dodatkowo okazały się niedokładnie opisane. Nie kupowałbym go. Pojedyncza próba na pamięć to temat do obserwowania, nie powód do zakupu.