Co to jest i po co ludzie to biorą
Maca to korzeń rośliny z rodziny kapustowatych, uprawianej wysoko w Andach. Sprzedaje się ją w proszku i kapsułkach jako coś na libido, płodność, energię i „równowagę hormonalną”. Brzmi to jak obietnica podniesienia testosteronu, a właśnie tego badania nie potwierdziły.
Co pokazują badania
Najlepiej zbadane jest pożądanie. W 12-tygodniowej próbie z placebo mężczyźni w wieku 21-56 lat brali 1,5 g albo 3 g maki gelatynizowanej dziennie. Od 8. tygodnia oceniali swoje pożądanie wyżej niż na placebo, a poziom testosteronu i estradiolu się nie zmienił. Efekt nie wynikał też z lepszego nastroju. Mierzono jednak samoocenę, a to miara podatna na oczekiwania. Przegląd z 2010 roku obejmujący 4 badania uznał dowody za ograniczone z powodu małej liczby prób i ich jakości.
Z hormonami sprawa jest prosta. W badaniu na zdrowych mężczyznach maka w dawce 1,5 i 3 g przez 12 tygodni nie zmieniła testosteronu, hormonu LH, FSH, prolaktyny ani estradiolu. Jeśli kupujesz makę, żeby podnieść testosteron, ta próba mówi, że to się nie uda.
Przy nasieniu obraz jest niejasny. Metaanaliza z 2022 roku połączyła 5 badań. Nie znalazła istotnego wzrostu koncentracji plemników: średnia różnica 2,22, a przedział ufności (zakres, w którym mieści się prawdziwy wynik) sięga od -2,94 do 7,37, czyli obejmuje zero. Autorzy piszą, że prób i uczestników było za mało na wnioski. Pojedyncze badania dają różne wyniki. W próbie na 69 mężczyznach z łagodnie obniżoną liczbą lub ruchliwością plemników 2 g maki dziennie przez 12 tygodni poprawiło koncentrację plemników, ale nie ruchliwość, objętość ani budowę. W próbie na 50 pacjentach trwającej 16 tygodni poprawa koncentracji plemników była większa w grupie placebo (76 procent) niż w grupie maki (40 procent), bez istotnej różnicy.
Jedno badanie na 80 mężczyznach z objawami późnego niedoboru androgenów, ale z prawidłowym testosteronem, pokazało po 12 tygodniach lepsze wyniki kwestionariuszy niż na placebo. To jedna próba, a kwestionariusz objawów to miara subiektywna.
Dawki, które badano
Typowo było to 1,5-3 g dziennie maki gelatynizowanej (przetworzonej, by łatwiej się trawiła) lub 2 g dziennie, zawsze przez 12-16 tygodni. To dane z badań, nie zalecenie. Górnej granicy bezpieczeństwa nie podajemy, bo żadne z otwartych źródeł jej nie określa.
Kto powinien uważać
Danych o bezpieczeństwie jest niewiele. W 90-dniowym badaniu na osobach z zespołem metabolicznym, czyli skupiskiem problemów z cukrem, ciśnieniem i tłuszczami, u osób przyjmujących makę (0,6 g dziennie) umiarkowanie wzrosły AST (enzym wątrobowy) i ciśnienie rozkurczowe. Autorzy radzą ostrożność przy wysokich dawkach proszku z maki i piszą, że efekt można było odwrócić dodatkiem sylimaryny. Jeśli masz kłopoty z wątrobą lub nadciśnieniem, zapytaj lekarza. To samo dotyczy ciąży, karmienia piersią i leków przyjmowanych na stałe, bo nie ma w źródłach danych o interakcjach.
Co z tego wynika
Maka to suplement o niskim ryzyku, niskiej pewności efektu i bez wpływu na testosteron. Jeśli masz kłopoty z libido, które trwają, zacznij od snu, stresu, alkoholu i badań u lekarza, bo przyczyny bywają medyczne. Jeśli starasz się o dziecko, badanie nasienia jest ważniejsze niż jakikolwiek proszek. Maka może co najwyżej wnieść niewielką, subiektywną poprawę, której nie zmierzono w dużych próbach.