Co to jest i po co ludzie to biorą
Shilajit to ciemna, żywiczna masa wypływająca ze skał w Himalajach, używana w tradycji ajurwedyjskiej. Zawiera dużo kwasów humusowych i fulwowych, czyli związków powstałych z rozkładu roślin. Dzisiaj sprzedaje się go jako żywicę, proszek lub kapsułki na energię, testosteron i regenerację.
Badania na ludziach zrobiono głównie na kilku konkretnych, oczyszczonych ekstraktach. To różni się od tego, co dostajesz, jeśli kupisz zwykłą żywicę.
Co pokazują badania
Wokół testosteronu istnieje jedno badanie, na którym opiera się większość marketingu. Próba z 2016 roku objęła zdrowych mężczyzn w wieku 45-55 lat, którzy przez 90 dni brali 250 mg oczyszczonego shilajitu dwa razy dziennie albo placebo. Testosteron całkowity, wolny i DHEAS (hormon z nadnerczy, z którego powstają inne hormony) były po tym czasie wyższe niż na placebo. Streszczenie nie podaje liczby uczestników ani wartości liczbowych, więc nie możesz ocenić, czy zmiana miała znaczenie w życiu codziennym.
Szerszy obraz daje przegląd z 2024 roku o „podnośnikach testosteronu”. Ocenił 52 badania nad 27 suplementami i doszedł do wniosku, że większość z nich nie podnosi testosteronu całkowitego. Oczyszczony ekstrakt shilajitu zakwalifikowano jako „prawdopodobnie skuteczny” u mężczyzn z późnym początkiem niedoboru testosteronu. To ocena warunkowa i dotyczy konkretnego produktu, a nie każdego shilajitu.
Pozostałe dane dotyczą wskaźników biologicznych. W badaniu na 60 kobietach po menopauzie z osteopenią (obniżoną gęstością kości) shilajit przez 48 tygodni osłabił utratę gęstości kości względem placebo. W próbie na 35 młodych mężczyznach wskaźnik syntezy kolagenu we krwi wzrósł po 8 tygodniach w obu grupach przyjmujących shilajit, a nie w grupie placebo. Badanie skóry u kobiet pokazało lepsze ukrwienie przy wyższej dawce po 14 tygodniach. To wyniki laboratoryjne. Żadne z tych badań nie sprawdzało, czy ktoś szybciej odzyskuje siły albo wygląda inaczej.
Przegląd z 2014 roku ocenia, że dobrze kontrolowanych badań na ludziach jest niewiele i że potrzebne są kolejne, na standaryzowanych produktach. Autorzy piszą też, że bezpieczeństwo jest „dobrze udokumentowane”, ale o tym niżej.
Dawki, które badano
W próbie nad testosteronem było to 250 mg oczyszczonego shilajitu dwa razy dziennie przez 90 dni. W badaniu kości podawano 250 lub 500 mg dziennie przez 48 tygodni, a w badaniu kolagenu 500 i 1000 mg dziennie przez 8 tygodni. To dane z badań, nie zalecenie. Górnej granicy bezpieczeństwa nie podajemy, bo żadne z otwartych źródeł jej nie określa.
Kto powinien uważać
Największy problem to skład produktu. Przegląd z 2024 roku opisuje, że surowy shilajit może zawierać metale ciężkie, takie jak ołów, arsen, kadm i rtęć. W większości badanych próbek poziomy były niższe niż limity WHO i FDA, ale w kilku badaniach je przekraczały. Autorzy piszą wprost, że spożywanie shilajitu bez wiedzy o zawartości metali może być niebezpieczne. Badania kliniczne używały oczyszczonych ekstraktów, więc ich wyniki nie przenoszą się na nieoczyszczoną żywicę.
Nie znaleźliśmy danych o ciąży, karmieniu piersią ani interakcjach z lekami. Skoro w próbach wzrastał testosteron i DHEAS, osoby z chorobami hormonalnymi albo leczące się u endokrynologa powinny najpierw zapytać lekarza.
Co z tego wynika
Shilajit ma pojedyncze obiecujące próby na wskaźnikach, głównie z jednym oczyszczonym preparatem, i prawdziwy problem z jakością produktów. Naszym zdaniem nie ma powodu, żeby kupować go na testosteron, dopóki nie pojawią się większe badania z liczbami. Jeśli podejrzewasz niski testosteron, zrób badanie krwi i omów wynik z lekarzem, zamiast leczyć się żywicą z nieznanym składem.